Recenzja iPod Shuffle 3G
15 September 2009 Komentarze (8)Pamiętam jak wieszałem psy na najnowszym tworze Apple – iPodzie shuffle, który w najnowszej odsłonie nie posiada przycisków. Pomysł iście diabelski, minaturyzacja ponad miarę. Jednak czy ruch w dobrą stronę? W marcu postukałbym się tylko po głowie na samą myśl o zakupie. Dziś po ponad 2 tygodniowym testowaniu sprzętu mogę spokojnie powiedzieć… idea boska! Nie wiem czy to marketing tej wspaniałej firmy znów mnie przekonał, a może rzeczywiście nie taki diabeł straszny jak go malują? Po ponad miesięcznym spóźnieniu (za co niezmiernie przepraszam) zapraszam do zapoznania się z moją małą recenzją.
Małe, a cieszy
Dzwonek do drzwi. Odbieram przesyłkę i ku mojemu zdziwieniu nie jest to nawet kartonowe pudełko, a zwykła koperta. Po pokwitowaniu i jej szybkim rozerwaniu dostrzegam niezwykle mały box, a w nim coś… mniejszego od zapalniczki. Tak to iPod Shuffle. Rozumiem, że na człowieku robi wrażenie grubość i wysokość Nano, jednak w tym momencie zostałem po prostu porażony minimalizmem. Kilka ruchów i już leży w mojej dłoni. Zimna, aluminiowa obudowa wygląda stylowo. Do tego srebrny pasek, do zaczepienia przy spodniach czy pasku torby, z logiem nadgryzionego jabłka – w moim odczuciu nadaje jeszcze większego uroku i wzbudza zainteresowanie. Po co trzymać odtwarzacz w kieszeni, kiedy możemy umieścić go w bardziej wygodnym i dostępnym miejscu? Szczególnie tak zacny player.
Jak widać prócz zaczepu mamy dostępne wejście słuchawkowe oraz jedną rolkę. Działa ona w 3 trybach – off, shuffle oraz normal. Jak nie trudno domyślić się przy pierwszej odtwarzacz jest wyłączony, druga odtwarza utwory w kolejności losowej, ostatnia uaktywnia zwykły tryb odtwarzania.
Poniżej kilka zdjęć samej konstrukcji, porównania jej z wersją Nano. Po kliknięciu oczywiście większa wersja.
Słuchawko proszę cię, nie zepsuj się!
Słuchawki ze standardowego zestawu powiem szczerze, bez ogródek i w pełni świadom – dawały ciała. Głos wydawał się dość płytki, z basami niestety też było ciężko. Tak jak w starszych wersjach słuchawek były one nie wygodne i nie dawały odpowiednich wrażeń dźwiękowych na jakie czekałem. Pewnie z czasem równie by się rozklekotały jak moje z Nano. Dziękuję – postoję. Jednak nie tak hop siup przesiąść się na inny sprzęt – chociażby na moje ukochane słuchawki douszne. Ano właśnie, miniaturyzacja samego odtwarzacza przeniosła całe sterowanie do… słuchawek. Teraz na pasku lewej słuchawki mamy zamontowany pilocik, który ma za zadanie spełnić rolę kontrolera ruchu w playerze. I teraz… niech te marne słuchawki przestaną spełniać nasze oczekiwania lub po prostu się rozwalą – mamy dwie opcje. Po odwiedzeniu iSpota czy Cortlandu (bo jakżeby inaczej….) możemy dokupić te same, marne za jedyne 150 zł (!) bądź douszne za ostatnie drobne w portfelu – tylko 389 zł. Nie wiem ile alkoholu zostało wypite podczas przydzielania takich cen takiemu sprzętowi, jednak z pewnością nie było tego mało. Nie ma alternatywy. Brak przejściówki z wbudowanym pilotem.
W czasie mojego marcowego tekstu śmiałem się z całego trybu działania pilota, który reaguje na nasze kliknięcia. I teraz moja opinia odwróciła się niemalże w 180 stopniach. Klikanie jest świetne! Trzy przyciski – plus, minus i akcji. Wciśnięcie ostatniego raz spowoduje pause, dwuklik odtworzy kolejny utwór natomiast trzykrotne użycie spowoduje odsłuchanie poprzedniego. Przewijanie również dostępne w podobnym trybie jak przełączanie piosenek, po prostu musimy przytrzymać całą akcję podczas ostatniego kliku. Bardzo przyjemne rozwiązanie, jednak nie szczególnie dobrze wyglądające podczas trafienia utworów, które nie wpadają nam akurat w ucho. Zdarzyło mi się nie raz i po 20 piosence przestałem się już przejmować.

Mów do mnie
Kolejna dość interesująca funkcja, uaktywniana podczas sterowania pilotem to Voiceover. Utwór się odtwarza, zapomnieliśmy jego nazwy, a w tej chwili jest to najistotniejsza sprawa w naszym życiu – przyciskamy i przytrzymujemy przycisk. W ten sposób miły głos – męski lub kobiecy – poinformuje nas o wykonawcy i tytule. Przewijanie playlist wygląda identycznie, podczas gdy głos wymawia nazwę naszej listy musimy kliknąć na przycisk akcji. Muszę powiedzieć ku mojemu zdziwieniu, spisuje się to całkiem ciekawie. Ba, rzekłbym nawet bardzo dobrze. Bałem się, że wszystko będzie brzmieć podobnie jak w tanich, pirackich kopiach najnowszych filmów kupowanych x lat temu na bazarze i powita nas piękny rosyjski akcent. Jednak nie – w przypadku angielskich utworów przemawia do nas głos mężczyzny, gdy trafiamy na te polskie dość płynnym głosem usłyszeć można kobietę. Nie wiem niestety czy w 19 innych wersjach językowych również występuje płeć przeciwna.
Całość trzeba doinstalować, po podłączeniu do iTunes wystarczy zaznaczyć tą opcję i po zajęciu kilkunastu (a moze kilku?) MB możemy do woli korzystać z tej dogodności.

iTunes, by wszystko połączyć
To, czego przedstawiać nie trzeba – iTunes. Wszystko po to aby zsynchronizować sprzęt z kolekcją muzyczną. Biorąc pod uwagę, że nie każdy chce korzystać non stop z trybu shuffle, nie ma problemu aby stworzyć kilka swoich playlist, a następnie odtwarzacz je w normalnym trybie. Z tego oczywiście namiętnie korzystałem. Prócz tego jak wspomniałem chwilę wcześniej uaktywnimy Voiceover, czy zainstalujemy najnowszy soft, chociaż w tym przypadku chyba nie mamy za bardzo co ulepszać… (; Uaktywnimy także tryb pracy jako dysk przenośny oraz ewentualnie przekonwertujemy wszystkie pliki do jakości 128 kbps AAC.
Prócz tego, licząc że korzystamy z portu USB ładujemy akumulator.
Podsumowując
Shuffle wypadł w moich oczach totalnie inaczej niż oczekiwałem. Zabawne do tej pory klikanie mnie urzekło, a miniaturyzacja i stylowy wygląd jeszcze bardziej przyciągnęły do zakupu. O baterii trudno mi cokolwiek napisać, szczególnie w momencie gdy co jakiś czas player był podłączany do USB, a akumulator był doładowywany. Po prostu słuchałem muzyki gdzie się dało. Konkretny wygląd, przyjemna obsługa, ciekawe nowe funkcje, nawet kilka nowych kolorów, jednak… o ile sama idea odtwarzacza jest świetna to na chwilę obecną obecna generacja jest mówiąc krótko, kolokwialnie i dosadnie – do bani. Dlaczego? Głównym mankamentem są słuchawki, które oczywiście są mimo wszystko jednym z najważniejszych elementów w playerze, a wizja zakupu kolejnych, w dość bajońskiej cenie niestety ale nie uśmiecha mi się w żadnym momencie. Dlatego tak jak wspomniałem – aktualnie – do czasu kiedy nie będzie więcej, tańszych, wydajniejszych alternatyw lub chociaż jakieś prostej przejściówki z pilotem i dołączonym do nich wejściem słuchawkowym to niestety ale muszę popodniecać się poprzednią generacją z wbudowanymi przyciskami. Przepraszam Steve.
Podobne wpisy: | Zobacz również: |























Szczegółową krytykę pominę. Ogólnie powiedziałbym od siebie tak (moja subiektywna opinia, bez wartości poznawczej, jak każda):
Może Shuffle komuś się podobać, nie neguję, dla mnie idea jest, jak to jakiś wykopowicz napisał o czymś innym, “takim suchym waflem że szok”. Sterowanie przeniesione do słuchawek – uzależnienie od drogiego syfu chyba, że faktycznie ktoś chce mieć tru-shuffle i korzystać ze słuchawek bez pilota.
Poza tym wiele odtwarzaczy MP3 posiada opcję “szuflowania” a jednocześnie nie rezygnuje ze wszystkich innych funkcji, jakie może posiadać pełnofunkcyjny odtwarzacz. Do tego sterowanie – w przekoloryzowanej formie przypomina mi się MacBook który posiada tylko iPodową rolkę – absurdalna miniaturyzacja; możesz zrobić wiele rzeczy jednym przyciskiem, ale trzeba się czasem trochę pobawić; przy normalnych odtwarzaczach przycisków jest troszkę więcej i nie poczytuję tego za wadę w stosunku do Shuffle, zaś miniaturyzacja nie jest w moim odczuciu usprawiedliwieniem. To tak jakby teraz sprzedawać komputery gdzie możesz wszystko robić tylko myszką i możesz tylko grać/korzystać z pakietu biurowego (średnio trafiona analogia z mojej strony).
Przeglądanie głosem dla mnie również nieatrakcyjne; kiedy słucham muzyki głównie elektronicznej, bez słów, nie czułbym się ciekawie jakby po jakimś czasie odizolowania od rzeczywistości w trakcie szukania jakiegoś kawałka bez przerwy mi ktoś napierdzielał do ucha… nie, do obu uszu!
Podoba mi się za to klamra która pozwala zaczepić gdzieś odtwarzacz instead of trzymać w kieszeni, dzięki czemu słuchawki u nasady nie są tak bardzo narażone na uszkodzenia. No i polansić można.
Pozdrawiam.
P.S. Oczywiście każdy wybierając odtwarzacz MP3 musi się samemu zastanowić, co jest dla niego niezbędne, co zbędne, co lubi i jak się odnosi do konkretnej propozycji rynkowej.
Mam “Szufelkę” od kilku miesięcy, to był mój pierwszy produkt z jabłkiem (wygrana w konkursie, której bym sam nie kupił (; ). Zgadzam się w większości z recenzją, główny problem to słuchawki. Mam swoje AKG i nie miałem zamiaru z nich rezygnować, więc sam zrobiłem przejściówkę: zamiast oryginalnych słuchawek przylutowałem gniazdko jack 3.5mm. Nie jest to trywialne, ale da się zrobić tak, aby działało (: Trochę męczy teraz plątanina kabli, ale to już nie wina Apple (; W lepszej sytuacji są posiadacze słuchawek z gniazdem jack w ich obudowie – wtedy zamiast słuchawek apple wystarczy przylutować wtyczkę, a kabel jest krótki z kontrolerem w zasięgu ręki.
Mam wrażenie, że głównym zadaniem inżynierów było zaprojektowanie odtwarzacza, do którego obsługi nie potrzeba wzroku – udało się im to znakomicie (: Chyba nie muszę przekonywać, w ilu sytuacjach się to przyda – bieganie, rower, prowadzenie samochodu…
W 4 generacji przeniosa jeszcze funkcje odtwarzacza do sluchawek i wtedy to juz bedzie w ogole super (: A mi tam dalej moj stary iriver bez bajerow godnie sluzy, na zmiane z pioneerem – starzeje sie juz powoli – nie nadazam za kolejnymi generacjami.
no swietna recka. szkoda, ze brakuje w niej opisu kluczowej opcji… odtwarzania dzwieku. i tego jakiej jest on jakosci ;)
chociaz ipody generalnie generuja kiepski dzwiek… poza szuflom i nano 1st gen., video 5.5 i iphonem/touchem.
jestem ciekawy jak jest w przypadku tej szufli i nano 4th gen., ktore opisywales wczesniej.
chris:
Niestety mimo usilnych prob nie udalo sie ejplowi zmiescic wzmacniacza lampowego w tej obudowie – a tak malo brakowalo… W zwiazku z tym zastosowali malego, taniego, chinskiego chipa. Dziala? Dziala. To nie marudz.
Kupilem go w sierpniu dokladnie 10, do biegania w ramach przygotown do maratonu – sluchawki zepsuly sie juz po 2 tygodniach. tzn sluchawki graly ale sterowanie nie dzialalo. Zglosilem sie do sklepu w ktorym dokonalem zakupu i reklamujac sluchawki – wiedzac iz jest to towar nie naprawialny i znajac szybkosc dzialania serwisu nabylem nowe sluchawki. Prawie identyczne ale jeszcxze dluzsze. Po 3 tygodniach ta sama awaria – sterowanie – przydazyla sie parze 2. Po tygodniu /razem miesiac/ odebralem nowe numer 3 z serwisu oddajac numer 2. Od jutra zaczynam testowac numer 3 /statystycznie daje im 3 tygodnie/, i czekac na nowe z serwisu numer 4 /statystycznie 4 tygodnie/.
Generalnie z ipodem tylko biegam – 2h dziennie, kable sa na wierzchu wiec ich nie zapacam. Muzy w tracie biegu nie zmieniam.Gloscnosc prawie na max i tez nie zmi9eniam. Wiec co jest zle z tym sprzetem?
PODSUMOWANIE jesli numer 3 padnie – o0ddaje komplet i kupuje samsunga co i polecam innym
milego odbioru
Ja mam SanDisk Sansa e130 + słuchawki TDK CP-100. Odtwarzacz sprawuje się bez zarzutu od ponad trzech lat, pierwsza para słuchawek padła mi po ponad roku (ale nie pamiętam teraz, czy bliżej 1,5 roku czy 2 lat) kabel przy wtyczce się poluzował, bo niezbyt szanowałem ten sprzęt, po prostu luzem w kieszeni leżał.
Pozdrawiam.
Zostaw swoją opinię!
RSS
Blogroll
Kategorie
Ostatnie komentarze
Odwiedzający
Ostatnie wpisy
Most Commented
Tagi