CafeIT.pl » Odtwarzacze mp3, Recenzje

Recenzja VEDIA B6

3 December 2009 Komentarze (5)

Całą zabawę z tym modelem rozpoczęliśmy w czerwcu, kiedy to po małym wycieku informacji od pracownika jednej z większych sieci marketów elektronicznych na blogu pojawił się wpis, a zarazem pytanie – Vedia B6 jako iPod Killer?. W zasadzie ciężkie pytanie, jednak biorąc pod uwagę rewolucyjność odtwarzacza Apple i zarazem kultowy stereotyp mp3=iPod nie można zwiastować dużo, w końcu player nie rewolucjonizuje rynku, a producent daje po prostu model, który może stać się pewnego rodzaju  kolejnym substytutem w danej kategorii cenowej czy jakościowej. Ale to też kosztem niemałej reklamy, buzzu, wommu i całej reszty marketingowych spraw bez których dotarcie do szerszej publiki nie ma raczej racji bytu. Model ten od samego początku miał budzić kontrowersje, zainteresowanie i przede wszystkim pożądanie ze strony konsumentów. I tak w zasadzie jest – popyt duży, największe sklepy dokładają go do swojej oferty, w Internecie przeczytać można gro opinii. No ale ale.. tyle opowiadam o tej VEDIA B6, a w zasadzie oprócz filmu z odpakowania i śmigania transmittera w zasadzie nie poznaliście mojej opinii, którą spokojnie mogę wystawić po… 2 miesiącach użytkowania. Let’s rock!


vedia-b6_003

Jak to mówią – “szczęśliwi czasu nie liczą” – i niemalże niczym mrugnięcie okiem minął mi czas zabawy z tym odtwarzaczem. W zasadzie, gdyby nie krucjata wytoczona mi przez Vedię o mało bym nie zapomniał, że sprzęt trzeba… zwrócić. Dwa tygodnie użytkowania mogą powiedzieć dużo, dwa miesiące jeszcze więcej w najbardziej życiowych i użytkowych aspektach.  Cała publikacja w żaden sposób niestety nie zmieści się w ramy moich marzeń, standardów i przede wszystkim konwencji, które sobie przyjąłem na ten przypadek. Złożyło się na to wiele czynników – począwszy od zepsucia kamery, poprzez uczelnię, a na zwariowaniu odtwarzacza kończąc. Także wybaczcie wszelkie niedociągnięcia.

Pudełko, pudełeczko!

Dla przypomnienia film z odpakowywania:

VEDIA B6 – odpakowanie from Bartosz on Vimeo.

.

Jak widać od samego początku wzbudził we mnie dość pozytywne emocje – szczególnie jeśli chodzi o wagę. Tego naprawdę się nie spodziewałem doszukując się w pudełku dodatkowego akumulatora, który za chwilę włożę jednak niestety ten był już wbudowany i nie oznaczało to nic innego jak całkowitą ciężkość urządzenia. Zaparło dech w piersiach na chwilę, ale z pełnym zapałem przed włączeniem samej maszyny po otworzeniu pudełka prócz playera ujrzałem:

- Smyczkę!

- Kabel USB i Line-in

- Silikonowe etui

- Pasek na ramię

- Ladowarkę

- Zewnętrzny mikrofon

- Quick guide + mała płytka

- Kupon na 15% zniżki na e-booki

- Słuchawki SRS-300

Wszystko daje wrażenia wręcz przepełnienia całego boxa z odtwarzaczem, czemu nie ma się co dziwić bo zestaw jest dość pokaźny. Konkurencja z pewnością pozostaje daleko w tyle. Na płytce dołączonej do zestawu znajdziemy małe FAQ oraz oczywiście program do konwersji plików wideo aby dopasować je do wymagań playera.

Obudowa, obudówka!

Boże! W końcu coś co nie próbuje upodobnić się do iPoda, iPhona czy innej gamy sprzętów tego typu. I do tego stworzone przez Polaka! Jak widać na pierwszy rzut oka B6 wykonany jest z dwóch materiałów – aluminium i plastiku. Biorąc pod uwagę design – super, naprawdę bardzo mi się podoba. Jeżeli chodzi o zastosowanie czarnego plastiku to wypada to już gorzej. Po dotknięciu sprawia wrażenie troszkę “taniego” i troszkę mnie osobiście odrzucał. Palcowanie się całej czerni dokładając do tego oczywiście ekran – klasyk ponad klasyki. Strasznie irytująca cecha, która pedantów czy chociaż osoby o lekkim poczuciu estetyki z pewnością zaboli. Scierka antystatyczna to pozycja obowiązkowa. No ale coś za coś.

Przód niezwykle simplistyczny – prócz ekranu 2.4 calowego obsługującego rozdzielczość 240×320 dostrzeżemy tylko pięciokierunkową gałkę. Na dole producent postanowił umieścić złącze portu USB, wewnętrzny mikrofon, wejście do zewnętrznego oraz gniazdo na słuchawki. Lewa strona obejmuje w zasadzie jedynie pozycję slotu na karty pamięci – w tym przypadku micro SD(HC). Tylna obudowa wykonana w dużej mierze z aluminium zawiera tylko głośnik. Góra? Przeważnie wykorzystywana na włączanik – pusta. Pozostaje zatem prawa strona. Tutaj natomiast suwak hold oraz play/pause, który zarazem pełni funkcję włącznika i wyłącznika.

Z użytkowych spraw – port USB jest osłonięty małą silikonową zaślepką, świetnie zresztą dopasowaną przez co nic nie wystaje ponad linię obudowy – to na plus. Jednak odsłonięcie jej graniczy TOTALNIE z moimi zdolnościami manualnymi, bez długopisu czy czegoś małego ostrego nie podchodź. Druga sprawa – przycisk play. Nie wiem czy moje palce są dość zdeformowane ale właściwie w połowie przypadków wciśnięcia przycisku mam problem z jego prawidłowym wciśnięciem. Po jakimś czasie człowiek doszedł do wprawy szybkiego i ostrego wciśnięcia go, jednak do teraz nie mogę opanować tego w 100%. Może kwestia modelu.

Silikonowe etui polecam. Nie dodaje Vedii wiele gabarytów a z pewnością docenicie z czasem choć jakąś małą ochronę playera przed zarysowaniami.

pol11_475

Interfejs, interfejsik!

Prosty i intuicyjny. Jakby kolokwialnie rzec – daje radę. Mamy do wyboru dwa tryby wyświetlania całego menu, pierwszy z nich to siatka gdzie na widoku mamy 9 ikonek, drugim natomiast to pojedyncze ikonki przełączane w prawo lewo (jak na filmiku). Pierwszy sposób jest mniej czytelny, jednak przy dłuższym użytkowaniu bardziej praktyczniejszy z racji na szybszy dostęp do wybranych funkcji z uwagi na 4 kierunki ruchu wskaźnika. Zatwierdzenie odbywa się jak nie trudno się domyśleć po wciśnięciu przycisku,  natomiast powrót do menu wyżej po przytrzymaniu palca w tym samym miejscu przez dłuższą chwilę niż ułamek sekundy. Dobre i użyteczne rozwiązanie choć z początku wprawiło  mnie w lekkie zakłopotanie. Oczywiście w całym interfejsie występuje wiele ikon, pozwalających nam łatwiej zapamiętać, trafić w wybrane miejsce.  Język polski oczywiście w pełni dostępny – choć z małymi niedociągnięciami (np. “loading..” podczas włączania) nie powinien sprawić problemów nawet najbardziej zatwardziałym niepoliglotom.

Prócz samego głównego menu, w każdej z opcji mamy także menu podręczne, które odpowiada za najważniejsze cechy, których akurat chcielibyśmy właśnie użyć. Uaktywniamy go za pomocą wciśnięcia gałki. Dla przykładu podczas włączenia go w czasie słuchania muzyki z lewej strony naszym oczom ukazują się pozycje, poprzez które możemy zmienić np. tryb odtwarzania czy uaktywnić transmitter. Zresztą, powszechnie używana cecha.

Muzyka, muzyczka

Ha, muszę powiedzieć, że pierwszy raz panowie z forum MP3Store nie będą mogli jak zwykle napisać o recenzji, w której niemalże nie ma słowa o dźwięku. Sam dalej nie zmieniłem moich uszu, wrażliwości na dźwięk, a tym bardziej praktyki z jaką spotykają się ludzie słyszący różnicę pomiędzy dźwiękiem w iPodzie Nano 4G, a 5G. Aby obiektywnie coś więcej powiedzieć na temat audio poprosiłem mojego znajomego – Krzysztofa Górecznego – który w związku z dość dużym przebiegiem odtwarzaczowym i słuchawkowym wydał się wręcz idealnym do wykorzystania. Cytując jego słowa:

Przy teście posiłkowałem się Sansą Clip oraz iPodem Video. Słuchawki to KSC75, RE2, EX082 oraz… Grado SR125 . Wrażenia odsłuchowe przedstawiam jako wypadkową kilku godzin słuchania różnych konfiguracji, bez sztucznego rozdrabniania. EQ i wszelkich dopalaczy nie włączałem. Ujmując całość w dwa słowa – esencja przeciętności. Player gra w miarę poprawnie. Nie tak czysto jak iPod, porównywalnie z Clipem. Przestrzeń też jest raczej przeciętna. Uderzenia zarówno talerzy jak i werbla czy tomów wybrzmiewają niezbyt długo. Basu ilościowo jest tak w sam raz – nieco więcej niż w Video, mniej niż w Clipie. Ale nie ma takiego wyrazu i precyzji jak wyżej wymienione, jest rozlazły, miękki i mulący. Nie czuje się ciśnienia, jakie powstaje przy uderzeniu stopy perkusji. Przez to całościowy odbiór brzmienia jest jaki jest – brakuje nieco energii, żywiołowości. Nie jest źle, ale mogłoby być sporo lepiej. Średnica jest lekko wycofana i przysłonięta przez bas. Ale ogólnie brzmi nieźle i czysto. Góra jest zbliżona ilościowo, ale słabsza jakościowo od tej w iPodzie. Brakuje blasku i separacji poszczególnych dźwięków, stanowi bardziej tło niż część muzyki – domena większości przenośnych grajków.
Podsumowanie jest problematyczne. Nie ma czego jakoś mocno krytykować, ale nie ma też czego pochwalić. Wszystko jest takie sobie. Dla przeciętnego odbiorcy, który nie planuje słuchawek z wyższej półki – będzie to świetna propozycja, alternatywa dla nowych Nano czy Fuze. Ale dla większości czytelników tego forum przejdzie raczej bez echa. Jako cichy zwolennik marki w dalszym ciągu czekam na godnego następcę V39.

Od siebie mogę dodać tyle – słuchałem w podobnym czasie muzyki na iPod Nano 4G oraz iPhone 3GS i po pierwsze z pewnością dźwięk brzmi lepiej niż w tych urządzeniach. Na standardowych SRS300 bas nie porywa, na SV500 aż chce się słuchać. Aczkolwiek porównywany sprzęt nie do końca konkurencyjny – w końcu było to nic innego jak kiepskie Applowskie pchełki. Do moich zastosowań – Radiohead, Coldplay, The Muse czy The Killers sprawował się idealnie i nie było większych zastrzeżeń.

Chociaż nie, jest jeden mankament – nie do końca wiem czym spowodowany i na ile jest to unikalne – często podczas słuchania muzyki miałem “przebicia”, “przerwania”, “strzały” czy jakkolwiek by zdefiniować ciszę przez ułamek sekundy. Randomicznie i nie w tych samych kawałkach cały czas. Choć synchronizowałem muzykę tę samą co w iPodzie to winę widzę ewentualnie w odtwarzaczu. Nie zdarzało się często ale jednak doświadczyłem nie raz. Chętnie poznam przyczynę.

W odtwarzaczu oczywiście bezproblemowo odtworzymy najczęściej używane formaty – MP3, OGG, WMA, WAV, APE oraz mój bezstratny idol FLAC. Wszystko sortowane po artyście, gatunku i całej reszcie tagów. Dokładając do tego okładkę i jakość dźwięku otrzymujemy obraz wszystkich informacji jakie znajdziemy na ekranie podczas odsłuchu muzyki. Wygląda przyjemnie, sprawuje się niemalże okej. O ile się nie mylę wszelkie informacje, które otagowałem i pookładkowałem w iTunes są zapisane w plikach. Zdarzyło mi się, że nie do końca się sprawdzało i nie było żadnych informacji lub brakowało okładki (najczęściej). Gdzie błąd w rozumowaniu? Jest jeszcze jedna ciekawa opcja, dostępna również na iPodach. No, może bardziej bajer – tekst piosenki. Przyznam się szczerze nigdy z niej tak naprawdę nie skorzystałem – i z praktyki nie zrobiłem tego również tutaj co przypomniało mi się właśnie w tej chwili (: Testował ktoś?

Uruchomienie SRS WOW HD przeważnie daje niezłe rezultaty, przyjemne dla ucha. Zmiana tempa dla entuzjastów. Gwiazdkowanie utworów mija się z celem (przeraża mnie ta idea), a tworzenie playlisty jeżeli nie synchronizujemy tego z komputerem i programem do odsłuchiwania muzyki sprawdza się średnio przyjemnie – praktycznie o ile w iPodzie dostrzegam ich piękno to tutaj są totalnie useless.

Multi, multimedia!

Przeciwik oglądania filmów na ekranach małych empetrójek ze mnie chyba największy. Pliki avi przekonwertujemy za pomocą programu dostarczonego na płytce, z flv nie mamy już tego problemu. Filmy śmigają dość ok jednak nie do końca rozumiem jak można czerpać przyjemność z oglądania filmów (mam nadzieję, że nie pełnometrażowych?!)  na 2.4” albo pokazywaniu teledysków w tak boskiej rozdzielczości, jakości. No ale miło, że taka opcja jest dostępna. Z pewnością znajdzie swoich prężnych wykorzystywaczy.

Zdjęcia? Wrzucamy do katalogu z tymi, które są standardowo inaczej nie wyświetlały mi się w dostępnych zdjęciach. Ponad opcję przeglądania grafiki możemy urządzić z nich pokaz slajdów, obrócić i powiększyć, czyli spokojnie dotrzeć do najbardziej ciekawego fragmentu fotografii. Oczywiście JPG, BMP oraz GIF. Względnie przydatne, choć do moich zastosowań średnio ważna funkcja.

vedia_b6_04

Zabawy, zabaweczki z dźwiękiem!

Trudno wrzucić to bezpośrednio do multimediów czy reszty, więc myślę osobny akapit wręcz idealnie się tutaj wpasuje.

Pierwsza sprawa – mój ukochany, ubóstwiany, rozchwytywany Transmitter czyli opcja, która najbardziej powodowała podniesienie liczby uderzeń serca. Wszystko co najważniejsze powiedziałem chyba w wideo znajdującym się poniżej jednak dla szybkiego podsumowania – dobre do wykorzystania gdy chcemy posłuchać muzyki, a ewidentnie nie chce nam się podnieść z łóżka, ponadto idealność ponad miarę w aucie kiedy to po raz n-ty przewijamy stację w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Z zasięgiem i kawałami pomiędzy samochodowymi niestety nie wychodzi (albo osoby nie dały po sobie poznać!), czego można się było spodziewać. Jak działa i krótki opis:

Radio jako kolejna jedna z często pomijanych, a bardzo ważnych w moim oku funkcji sprawuje się bardzo dobrze. Klik klik, e wyszukiwanie i mamy zapisane większość ulubionych stacji radiowych. Dokładając do tego RDS w zasadzie czego potrzebuje każdy radiowy maniak.

Dyktafon, biorąc pod uwagę dołożony zewnętrzny mikrofon, maksymalnie nie spełnił moich oczekiwań. O ile ciche pomieszczenie, biuro, miejsce gdzie jesteśmy z dala od zgiełku nie sprawi problemu jakiemukolwiek urządzeniu, to nagranie wykładu raczej mija się z celem. Pewnie wynika to z charakterystyki mikrofonu, jednak totalnie się na tym nie znam. Konrad Latkowski dość wspominał o wykorzystaniu B6 w branży reporterskiej, spróbowałem połączyć to również z życiem studenckim jednak bezskutecznie. Próbka, w żaden sposób nie selekcjonowana:

Jednak nagranie na ulicy, kiedy mijamy ciągłe rozmawiające osoby + hałas związany z samochodami nie sprawia już takiego problemu i spokojnie można wykorzystać w przypadku prowadzeniu jakiegoś prostego wywiadu jeżeli wszelkie mikrofony w dzielnicy wysiądą. Próbka:

Oczywiście urządzenie posiada także wbudowany dyktafon, jednak do zastosowań pozafirewallodomowymi się raczej nie sprawdzi w domu jak najbardziej. Najistotniejszą jego funkcją jest jednak nagrywanie dźwięku radia. Uaktywniamy oczywiście w menu podręcznym podczas jego słuchania. Jakość nagrania o ile pamięć mnie nie myli do 192 kbps.

Reszta, reszteczka!

Emulator NES – to kolejna sprawa, która nawet teraz wywołuje na mojej twarzy uśmiech. Przyznam – sterowanie może nie jest najdoskonalsze i programowalne w jakiś sposób jednak biorąc pod uwagę, że tak naprawdę dużo ich nie wykorzystywaliśmy i szybko można przyzwyczaić jako wciśnięcie play jako strzału czy hold jako pauzy. W zasadzie frajda jaka była sprawiana w czasie pobytu w poczekalni dentystycznej, nudnym wykładzie czy pociągu powodowała niebotyczną euforię. Contra, Mario czy Tank w czasie największej nudy? Biorę! Choć przyznam, że zdarzały się czasami niedociągnięcia związane z przesunięciem holda i odblokowaniem go. Klawisze zmieniały totalnie swoje działanie i pozostawało jednak tylko wyłączenie i powrót do gry od nowa. Aczkolwiek do tej pory spotkałem się z tym raz i nie ma co – na to ile godzin spędziłem nad tymi minigierkami – to był to odsetek występków.

Kalendarz – fajnie że jest, oprócz dni nie zobaczymy nic więcej. Jeżeli nie synchronizujesz, nie masz komórki, znajomych, komputera i siedzisz w szczerym polu słuchając swojej empetrójki rozmyślając o najbliższym dniu tygodnia jaki wypadnie najbliżego 29. lutego to trafiłeś idealnie. Jeżeli o mnie chodzi – użyłem raz włączając podczas pierwszego odpakowania.

Czytnik tekstu – miło, że jest. Proszę w następnej wersji o pdfy i mamy pełnowymiarowe e-booki.

Głośnik – śmiga, nawet dość ciekawie. Gdy szukasz uznania wśród tramwajowych sąsiadów (nawet tych z jego końca) masz okazję do wykazania. Poważniej mówiąc o ile na zewnątrz w dużym zatłoczeniu i otwartej przestrzeni wiadomo tracimy na jakości to puszczając utwór w pomieszczeniu słychać naprawdę ok. Choć i tak osobiście uważam że Nokia E51 wygrywa.

Kalkulator – choć prosty to bezapelacyjnie użyteczny i praktyczny niejednokrotnie. Szkoda, że nie można zapisywać danych do pamięci.

Timer, Budzik – działają jak należy. Jak wyczytałem na mp3store były problemy z ustawieniem go na godzinę 00:00 jednak pewnie w nowym firmware zostało zaktualizowane.

Podsumowanie, podsumowanko!

I dobrnęliśmy do końca… Co mogę powiedzieć w kilku zdaniach, a co pięknie podsumuje wszystko co tutaj wyżej zostało napisane. Najprościej myślę będzie odpowiedzieć na pytanie postawione we wstępie i czerwcowym wpisie. Czy B6 jest iPod killerem? Wszystko zależy z jakiej perspektywy spojrzymy na to czego oczekujemy od odtwarzacza. Jeżeli o mnie chodzi to TAK, jest moim małym osobistym iPod killerem. Muzyka odtwarzana w moim skromnym odczuciu jest lepsza, z filmów i zdjęć praktycznie nie korzystam. Transmitter i radio na plus. Gry? Wolę jednak czuć, że naprawdę coś klikam, a akcelerometr i tak wykorzystam w jednej grze, która i tak się po jakimś czasie znudzi (poza tym chyba sentyment do tytułów :) ). O baterii nie wspomniałem – po 24h ciągłego grania zostało jeszcze 38% baterii co chyba spokojnie bije jabłuszko na głowę. 400 zł w stosunku do 600 robi także różnice (8GB). Oczywiście jest parę mankamentów, które mogą doskwierać – synchronizacja, brak szybkiego przewijania – jednak biorąc pod uwagę najważniejsze funkcje w jakie powinien zostać przyozdobiony odtwarzacz + te które we mnie wywołują znacznie sympatyczniejsze wrażenia powodują, że bilans będący odpowiedzią na moje pytanie jest dodatni.


dodaj do flakera


Podobne wpisy:

Zobacz również:


Komentarze (5) »

Zostaw swoją opinię!

Możesz używać tych tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>